Kilka słów o sztuce – cz.2

Czy zdarzyło się Wam kiedyś patrząc na obraz poczuć bijące od niego emocje? I do tego jeszcze nieświadomie przenieść je na siebie? Może poczuliście nagle, że ogarnął Was smutek, złość albo frustracja tylko dlatego, że praca na którą patrzyliście robiła przytłaczające wrażenie? Na mnie, jako wzrokowca obrazy często działają w taki sposób – nie tylko dzieła sztuki, ale też fotografie lub kadry z filmu. 

To co widzimy jest jednym z ważniejszych kanałów przekazywania emocji. Zwłaszcza sztuka jest medium, które w niesamowity sposób umożliwia oddawanie nastroju, przekazywanie uczuć. Już za pomocą kilku pociągnięć pędzlem i ograniczonej gamy barwnej artyści potrafią czasami wyrazić pełnię przeżywanych emocji i pokazać tętniący życiem świat. Ukazać ból, zawód, tęsknotę, stworzyć poczucie zagrożenia, oddać wrażenie chaosu, a także pokazać radość, wdzięczność, miłość i spokój. Często przekazują więcej niż da się wyrazić słowami. 

Myślę, że większość czytelników zgodzi się ze mną, że w medialnej świadomości zwykle przebija się bardziej to co złe, trudne i szokujące. Jesteśmy bombardowani różnymi tragicznymi informacjami, nadmiarem bodźców – brakuje chwili na wytchnienie i oderwanie się od przytłaczającej codzienności. Brakuje pokazywania tego co niesie ze sobą wartości, buduje, pozwala nabrać sił na nowo.

Ja wskazałabym na świat sztuki jako miejsce gdzie można znaleźć ‘oazę spokoju’. Wielu zarówno znanych jak i mniej znanych artystów w swojej twórczości dążyło do przekazania pozytywnych wartości, odkrycia na nowo piękna i podzielenia się tym co dobre i budujące. Niezwykłe bogactwo światowej twórczości artystycznej to niekończące się źródło inspirujących i rozwijających treści.

Marianne Stokes – In the Meadow

Artyści tworząc dzieła sztuki kreują zwykle jakiś własny, określony styl, który wyraża ich sposób widzenia świata, charakter i osobowość. Ciekawą postacią, której twórczość przeniknięta jest ciszą i harmonią jest Vilhelm Hammershoi – duński artysta, którego prace można było niedawno po raz pierwszy oglądać w Polsce. Proste wnętrza, spokojne krajobrazy, portrety i miejskie pejzaże oddają w subtelny sposób nastrój i atmosferę pełną skupienia. Spokój, cisza, intymność – to hasła dobrze oddające główne cechy jego malarstwa. W tych delikatnych pracach można poczuć także jakąś samotność i chęć schronienia się przed otaczającą rzeczywistością. Są pełne tajemnic i niedomówień mimo, że główny motyw stanowią sceny z codziennego życia. Ograniczona kolorystyka i niezwykła umiejętność oddania przestrzeni wnętrz daje możliwość zatopienia się w cichej, surowej, skandynawskiej atmosferze.

Vilhelm Hammershoi – Interior in Strandgade, Sunlight on the Floor

Całkiem inne prace tworzył polski artysta współczesny – Michał Świder (1962 – 2019). Odkryłam jego twórczość kilka lat temu i wciąż jest ona dla mnie niezwykle przejmująca i głęboka. Inspirując się sztuką średniowieczną oraz poszukując sposobu ukazania uniwersalnego piękna, artysta stworzył swój własny, niepowtarzalny styl. Przedstawiał człowieka w całej głębi, zanurzonego w sacrum. Malując portrety starał się aby na obrazie człowiek był bardziej podobny do siebie niż jest na fotografii. Sam przygotowywał swoje podobrazia i farby i podchodził do twórczości z głęboką cierpliwością i pokorą wyniesioną właśnie z inspiracji artystami średniowiecznymi. Dzięki temu potrafił w swoich pracach oddać tak trudną do uchwycenia głębię. Jego twórczość jest starannie przemyślana, bogata w symbolikę i odnosi się do rzeczywistości duchowej. Artysta uważał bowiem, że obraz powinien być dobry nie tylko formalnie, technicznie, ale też moralnie. Dlatego też prace Michała Świdra można kontemplować.

Vilhelm Hammershoei (1864-1916), Fra Fortunen, 1901

Kolejna postać, której obrazy niosą ze sobą autentyczne poczucie spokoju i harmonii to Marianne Stokes – mało znana malarka austriacka (ur. 1855 w Grazu, zm. 1927 w Londynie). Malowała m.in. pejzaże, sceny biblijne i mitologiczne oraz ilustracje eposów średniowiecznych. Jej obrazy oddając wiernie rzeczywistość tchną pogodą ducha, naturalnością i ładem. Jednym z jej bardziej znanych obrazów jest przedstawienie Madonny z Dzieciątkiem, nawiązujący stylem do prerafaelitów. W tej pracy wzrok przykuwają oczy Maryi. Delikatne, łagodne spojrzenie, lekko przechylona głowa i miękkie gesty postaci tworzą atmosferę niezwykłego spokoju. Obraz jest też bardzo dekoracyjny i oryginalny dzięki złotym motywom roślinnym w tle.

Marianne Stokes – Madonna and Child

To na co patrzymy często wpływa na to co czujemy. Warto o tym pamiętać zwłaszcza, gdy to od nas zależy czym będziemy karmić swój wzrok. Mam nadzieję, że ten krótki tekst, ta chwila spędzona ze sztuką, mimo bardzo subiektywnego doboru obrazów, pozwoliła trochę odetchnąć, zwolnić i napełnić pozytywną energią. 

Natalia Ulma

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *